Audio Center Poland | Arcam A49 znowu uderza – test w magazynie „Grammophone”
2466
single,single-post,postid-2466,single-format-standard,eltd-cpt-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,moose-ver-1.2, vertical_menu_with_scroll,smooth_scroll,blog_installed,wpb-js-composer js-comp-ver-4.10,vc_responsive

Arcam A49 znowu uderza – test w magazynie „Grammophone”

“A49 jest flagowym wzmacniaczem Arcama i jest inny od poprzedników. Prawdę mówiąc – kompletnie inny i to do punktu, w którym przygotowując ten test dla magazynu „Grammophone”, słuchałem za jego pośrednictwem muzyki spoza katalogu klasyki, czerpiąc z tego mnóstwo radości. Pomyślałem więc, że się z moimi przemyśleniami podzielę.

Podobnie jak wszystkie urządzenia z katalogu Arcama, tak i A49 został zaprojektowany w Anglii, wciąż w Waterbeach, w kompleksie biurowym mieszczącym się po drugiej stronie szosy w stosunku do starej fabryki firmy – produkowany jest jednak gdzie indziej. Chcąc uprzedzić wszystkich tych, którzy już grzeją swoje klawiatury do postów w stylu: „made in China/tania siła robocza/niska jakość/tak odchodzi kolejna wielka brytyjska marka” chciałbym im powiedzieć, że A49 produkowany jest w USA, w Rochester (Nowy York), niedaleko Lake Ontario, blisko głównej siedziby właściciela marki, firmy JAM Industries.

arcam-fmj-a49-front

Tam jest budowany zarówno A49, jak i przedwzmacniacz C49 oraz wzmacniacz mocy P49. Wszystkie one zostały zaprojektowane przez współzałożyciela Arcama, Johna Dawsona, który założył firmę w 1976 roku jako Amplification & Recording Cambridge – lub A&R (Cambridge) – i zaprojektował jej pierwszy produkt, wzmacniacz A60.”

„Dźwięk wzmacniacza jest na tyle ciepły i słodki, że będzie świetnie służył nawet najbardziej wyrafinowanym nagraniom jazzowym, a jednocześnie odda moc, od której zatrzęsą się ściany wraz z mocarnym basem. To wszystko z czystym dźwiękiem i sugerując, że jest tam jeszcze mnóstwo do odkrycia.

Poznajcie nowego Arcama: to nie ten sam stary Arcam…

A teraz, jeśli możecie mi wybaczyć, mam całe mnóstwo klasycznej muzyki, którą zamierzam właśnie odsłuchać…”

Cały test pod LINKIEM

Andrew Wevard, “Grammophone”