Wow, jakie one piękne — to była moja pierwsza myśl, gdy wszedłem do kolejnego pokoju w Hotelu Sobieski (czy jak go tam teraz nazywają) — Skandynawia w najczystszej formie. Drugie wow zrobiłem na widok opcji kolorystycznych do wyboru, bo wprawdzie grały czarne i białe klasyki (zapewne, żeby nie drażnić od progu audiofilskich oczu), to jednak świat designu po dekadzie nurzania się w szarościach znów skręca w kierunku bardziej kolorowej rzeczywistości.

W Hi-Fi nie ma dobrych ani złych rozwiązań — to hobby — więc wszystko, co ci się podoba jest OK, ale dla nas, jedyną drogą jest pozostawanie jak najbardziej wiernym wobec oryginalnego nagrania, bo w tworzenie albumów wkładane jest mnóstwo pracy i talentu. Po prostu nie mamy prawa ich zmieniać. Można by powiedzieć, że Mona Lisa wygląda trochę blado, ale jeśli nałożymy makijaż, jak to robi wiele firm, to już nie będzie ta sama Mona Lisa. Dlatego naszym zadaniem, jest szerokie otwarcie drzwi na muzykę i dotyczy to zarówno studiów nagraniowych, jak i domów.

Co zabawne, budowanie głośników jest dla mnie idealnym zajęciem, bo my Finowie nie lubimy zwracać na siebie uwagi. Jestem więc najszczęśliwszy, kiedy mogę ciężko popracować, stworzyć produkt, a potem schować się w kącie i obserwować reakcje ludzi. Jestem równie szczęśliwy, gdy te urządzenia, w które wkładamy tyle pracy, czasu i pieniędzy w ich rozwój, znikają jakby z pola widzenia i pozostaje samo doświadczanie muzyki…

czytaj cały TEKST